Autor Wątek: Karczma pod "Gitarą i piórem" wiersze autorskie!!!  (Przeczytany 6679 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Mścibór

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 296
    • http://www.asg.wieszowa.pl
Pierwsze koty za płoty oto wierszyk mojego autorstwa. Miłego czytania.

                Siedzę kiwając się w fotelu zapatrzony w dal wspomnień
               Powoli tak jak to można najwolniej małymi kroczkami
              Naprzeciw mnie wychodzi dziewczyna z piórem na włosach
         Oczy ma jak para orzechów włoskich, które ogrzało majowe ognisko  
            Tak przynajmniej przez pół wieczoru…

             Jej smukła sylwetka odziana jest w płaszcz wędrowny
            Kaptur, mimo iż jak to z kapturami bywa chce być nałożony
           Zostaje wisząc do góry nogami tak by nie zakrywać twarzy…
          Wdzięczny to wszak widok niczym bieszczadzkie trakty nocą.
         Tak rzekło moje sumienie…

           Lewą ręka ta od serca trzyma paletę miodomlecznych barw
         Pomieszanych wraz z zapachem wiosny i tęczy porannej
        W Prawej ręce ma pędzelek ten, co Michał Anioł
       Ściska go namiętnie jak księżyc kochanków swym blaskiem
      Tak go wielbi i kocha…
Każdy adept Taekwon-do zawsze będzie uczciwy i skromny w obliczu niesprawiedliwości bez strachu i wahania stanie po stronie prawdy, niezależnie od liczby i siły przeciwnika.

Offline Mścibór

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 296
    • http://www.asg.wieszowa.pl
Karczma pod "Gitarą i piórem" wiersze autorskie!!!
« Odpowiedź #1 dnia: 27.10.2004 21:24 »
A propos humoru:

,,Nieszczęśliwa miłość”

Szedłem sobie raz piechotą
Gdy spotkałem pewną żabę
Rzekła ona mi na wstępie
Żabim głosem(jak to żaby)
Żebym żonę żabią zdobył
Ja jej na to
Co ty żaba chyba całkiem ci odbiło?
Żeby człowiek z żabą zżył się
Nawet w bajkach tak nie było
W tym momencie mały płazik
Zaczął szlochać i rozpaczać
Turlał się po całej drodze
Aż przejechał go koń z wozem…

Morał z tego taki
Iż żaby to nie ssaki
 :D   8)
Każdy adept Taekwon-do zawsze będzie uczciwy i skromny w obliczu niesprawiedliwości bez strachu i wahania stanie po stronie prawdy, niezależnie od liczby i siły przeciwnika.

Vangel

  • Gość
Karczma pod "Gitarą i piórem" wiersze autorskie!!!
« Odpowiedź #2 dnia: 27.10.2004 22:06 »
Hm ten wiersz kiedyś był na mojej stronie (w zbiorze wierszy), ale ponieważ inne były wg. mnie do dupy, że tak powiem to i ten został zdjęty.
Do napisania wiersza zainspirował mnie polski system rpg Neursohima.

Prorok atomowej zagłady

Zatapiam w mroku duszę swą
Zmysły stapiają się z ciemnością
Umysł chłonie strach
Żywię się twym strachem
Zamykam oczy zamknięte
Rozpościeram skrzydła zwinięte
Wybijam się na niebo chaosu
Dryfuję nad pustkowiem nieporządku
Moralność
Zasady
Tradycje
Nakazy
Zakazy
Puste słowa

Ptak
Zwiastun zmiany
Bezkształtny avatar nihilizmu
Atomowy prorok zagłady
Spójrz
Tam już nie ma cię
Spójrz
Tam już nie ma nic

Świat po wojnie

Bezgraniczne pustynie
Bezmiary ciche
Zagubione życie

Stworzenia dzikie
Mutanty syte
Puste ulice
Ciemne okiennice
Puszki rdzy przegnite
Grupki nas przeżyte
Piaski ciche

Tost niedojedzony
Dom zawalony
Życie mas i nas
W jednej chwili
Pogrążone

Stare życie
To wspomnienie
Sen miniony
Raj utracony

Jakże proste jest wstąpienie
Do swoistej nirwany obecności
Przed snem czarny bilet kupujesz
Na pośpieszny pociąg do przeszłości
Gdy zmrok zapada
Ty w Arkadii pukasz wrota
Gdy świt zapada
Ty z nieba spadasz
Roztrzaskujesz się o życie

Ciche miasta
Pomniki wspaniałości
Grobowce zasępione
Miejsca bólem przepełnione

Gdzieniegdzie leje znaleźć można
Wielkie symbole ludzkiej głupoty
Choć nic nie mówią
Jak wszystko na tym świecie
W refleksjach topią
Tchu pozbawiają
Głupota

Po pamiętnym dniu września
Świat w stagnacji spoczął
Ukrócony proces wzrostu

Wszystko zmianie uległo
Nic zmianie na lepsze
Wszystko przybrało barwy koszmaru
Wszystko obce się stało

***

Ten wiersz obrazuje kawałek mojej podobno chorej psychiki:

Pole bitwy

Zmysłowy zapach krwi nad obrazem śmierci
Zamarłe w bezruchu, zastygłe w czasie
Pole bitwy
Cmentarzysko pogrążonych idei, zdeptanych nadziei
Rozpościera się niczym dostojna sala pałacu Boga
Nakryta dywanem ludzkich szczątków
Czerwonym atłasem krwi zastygłej
Orientalne wzorki bielących się kości
Wszechobecny duszący nastrój nostalgii
Podniecający bezruch śmierci...
Zwłoki
Trupy
Ciała
Basen krwi
Ocean strachu...
Raj

***

Wyrzygać świętość  

W powietrzu krążą nienazwane szepty
"Wieczny odpoczynek racz im dać panie"
Szepty krążą w mojej głowie
Świadomość przeradza się w iluzję
"A światłość wiekuista niechaj im świeci"
Mrok mnie pochłania
Czerń wpełza w me serce i duszę
Gdzieś daleko rozlega się śpiew
Kościelne organy wyznaczają melodię
"Wieczny odpoczynek racz im dać panie"
Do nozdrzy dociera zapach zwiędłych róż
Eleganckie starsze panie przejmują śpiewem
A melodia kłuje w serce

Zimno kościelnych ścian naciera na mnie
Ogrom barokowych sal przytłacza
Piękne ornamenty, zdobione figury świętych
Wyrzygać świętość!!!
Złoto i przepych - obłudni złodzieje w sukniach
Zgnilizna i pieniądz rządzą domem kłamcy
Wyrzygać świętość!!!
Wyzbyć się wiary - wyzwolić z siebie śmierć

Krew czerwienieje
W oczach ćmi
Już nie widzę złota
Widzę tylko śmierć

Wyrzygać świętość!!! Wyzbyć się zahamowań
Szał ogarnia mnie, już tracę kontrolę
Dzika żądza, pierwotne instynkty biorą górę
Iluzja nie ukryje natury
Śmierć jest tu

Wściekłość odeszła, pozostała pustka
Stoję sam na zimnym ołtarzu bóstwa
W ręku krzyż o zaostrzonym końcu
Krucyfiks cały ze krwi, posoka rozlewa się u stóp
Trup łotra w sukni spoczywa u mych stóp
Nikomu już więcej nie będzie kłamstw do serca wpierał
Pochłonąłem jego brudne serce

Skończony czas potęgi kłamstw
Skończony czas moralnej dyktatury

****
I coś o pisarzach...

Żebracy słów  

Pytam
Po cóż tak uważnie śledzisz czytelniku
Słowa moje przewspaniałe
Bogate w treści, piękne w ogładzie

Pytam
Po cóż tak sensu starasz się złapać trop
Wątki zawiłe i ciekawe
Zakręcone w logice, zaskakujące w efekcie

To nie wiesz?
Już nie pytam
Tylko mówię

Obleczeni w słów ozdobne szaty
W stylizowanych prawd korony
Wystrojeni w intelektu długie szale
Przechadzamy się dumnie alejami gwiazd
Zawsze dostojni, zawsze wywyższeni
Udajemy kogoś
Kim nikt nie może być
Potoki słów rzucone w wiatr
Niosą wieść o nieomylności myśli naszych
Nawołują o prawdzie tyle co odkrytej
Zawsze zaskakującej i dostojnej

Tancerze słów
Kolejne piękne miano
A pod nim
Stary płaszcz i dziurawe kalosze
Żebracy słów
Sława wyciągnięta z kałuży

Każdy pięknych szuka opowiastek
Przypowiastek i wierszowanek
Każdy wierzyć w tajemne, królewskie prawdy chce
Każdy ostoi szuka w morzach słów
A prawda jak zwykle
Brudna jest

Nie ma poświaty
Nie ma poezji
Jeno brudne fakty

Co znak siejemy
Ziarenko talentu
Niewiele już zostało
Niewiele już przyozdobię słów

Wstaje świt
Rodzą się ziarenka
Dalej snuć opowiastki mogę
Dalej czarować falami słów mogę

Ale co dzień jedno ziarenko mniej się rodzi
Szalony wyścig z czasem
Czy braknie ziarenek
Czy braknie dni

Gdy pierwszego braknie
Prawda ohydna wygra
I pryśnie iluzja

Szaleni żebracy słów
Pisarze



To by było narazie tyle.

Offline Bloody

  • Global Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 1343
Karczma pod "Gitarą i piórem" wiersze autorskie!!!
« Odpowiedź #3 dnia: 28.10.2004 16:25 »
U mnie coprawda kiepsko z weną twórczą, ale chciałbym sie podzielić z wami wierszami napisanymi przez moją przyjaciółke Vandee, a także zapodać link do jej blogu  :wink:

Jesienią spadają najpiekniejsze kolory lata ...

Gdy jesienne spadły liście czuć tą narastająca pustkę
Zimno robi się i mimo to, że w ogień patrzysz się...
Liści ubywa, dzwieki cięciwy milkną
A ty stoisz sam w patrzony w jesienną mgle i zastanaiwasz się
Czego ci brak?
Otulasz płaszcem się, a kolory drzew dalej mienią się
A tobie? wciąż czegoś brak ...
Mały uśmiech do promieni słońca, a może minionych zdarzeń...
Jesienią spadają najpiekniejsze kolory lata ...



Gwiazdy...

Gwiazdy... Ich zimny ogień... Nie pali w oczach, lecz rozswietla ich blask. Nie odwracam glowy, Patrze... Patrze w ich ogien - nie razi mnie... Budza piekno, zachwyt , zimno. Zamyslam sie ... Gine w plataninie myśli. Swiat - pochlania go ciemność, Nie ma nic, tylko ciemnosc na niej rozypany srebrny pyl Tylko mysli , mysli i gwiazdy. Tone... , lecz nie z braku powietrza ,ni nie przez odmety wody. Nastaje cisza,a poniej juz nic. Tylko.... zimno przepelnia me serce, Nie czuje juz nic. Obojetnosc ... Nie daje jej rady - zamyka swe macki . Zaciska nie zaspokojona, Nagle slysze glos, z poczatku cichy ale rosnie w sile, Wyrywa mnie z zamyslenia. Odwracam glowe, Łapie oddech.... Powraca świat z poczatku nie wyrazny... Budza sie zmysły. Wszystko jest takie same... Lecz jedna rzecz jest odmieniona.... Gdy ktos mi spojrzy w oczy... Zauwaza ze juz nie sa takie same, Czy to obojetosc....? Czy blask gwiazd...? Moze....


A oto i wspomniany wcześniej link...
http://minas-taur.blog.onet.pl/
Ten nasz świat to istny narreturn ;)

Offline Radek

  • Znajomy z Forum
  • ***
  • Wiadomości: 17
Wiersz ;)
« Odpowiedź #4 dnia: 28.10.2004 22:20 »
To bedzie wiersz który usłyszałem kiedys bardzo dawno temu, a wydeklamował go mój kolega w niezwykle sprzyjających okolicznościach przyrody.

"kiedy kwiat wyrosnie z ziemi
                 wszyscy są uszczęśliwieni
a gdy wyrośnie trawa.......
             
                       to już inna sprawa"

Dziekuję
Podpis nieczytelny

Offline Roxx

  • Maniak Forum
  • *****
  • Wiadomości: 285
Karczma pod "Gitarą i piórem" wiersze autorskie!!!
« Odpowiedź #5 dnia: 03.11.2004 18:01 »
Kolejny wierszyk z działu miłość ;)
Jesteś mym słońcem,
mym natchnieniem,
jesteś najskrytszym marzeniem.
jesteś mi rajem,
wilką radością - i
zawsze pozostaniesz,
moją miłością.


Pozwole sobie zadedykować ten wiersz pewnej pięknej dziewczynie.
"W życiu chodzi o to, aby uczyć się tak, by inni nie spostrzegli, że się człowiek uczy." Winston Leonard Spencer Churchill   
RaMZeS -----> Roxx
www.sound-studio.pl   Nagłośnienie, oświetlenie

Offline Mścibór

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 296
    • http://www.asg.wieszowa.pl
Karczma pod "Gitarą i piórem" wiersze autorskie!!!
« Odpowiedź #6 dnia: 27.12.2004 17:07 »
,,Pani z polskiego”

Pisze listy w naszych sercach, powolutku swoim piórem
Patrząc kapie atramentem by świat myśli nie zapomniał
Liście z lat młodości lecą zaschnięte przed deszczem
Nasza pani z polskiego rodem znad Pomorza


Niejedno już w życiu przeżyła i dlatego taka piękna.
Nie tylko na urodzie, lecz także na dyszy ci ona
Niczym anioł trochę uparty przed lotem
Nasza pani z polskiego rodem znad Pomorza


Oczy mokre ma od rosy takiej prosto z drzewa uczuć
Ogniem głaszcze nasze serca wraz z Stachurą i Leśmianem
Prowadzi ludzi powolutku krok po kroku
Nasza pani z polskiego rodem znad Pomorza


Nie powiem więcej o niej wszak to tajemnica Pana
Która skrywa tej kobiety najszczersze wyznania
Ciche grudniowe bezsenne szlochania
Nasza pani z polskiego rodem znad Pomorza
Każdy adept Taekwon-do zawsze będzie uczciwy i skromny w obliczu niesprawiedliwości bez strachu i wahania stanie po stronie prawdy, niezależnie od liczby i siły przeciwnika.

Offline Bloody

  • Global Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 1343
Przepowiednia
« Odpowiedź #7 dnia: 12.01.2005 18:23 »
Ostatnio znalazłem pewien tekst, w sumie nie jest to wiersz, tylko przepowiednia, w każdym razie prawie autorskie. Prawie bo wzorowane na przepowiedni ze "Smoczej lancy". Użyty był on do gry fabularnej, co też może, ktos będzie nawet pamiętać. Ech <westchnienie>, fajne to były czasy  :) .


Z nocy otchłani najczerniejszych ciemności, wypełzło ono, zło w swej postaci.W jej ręku berło o czarnym rubinie, a niej magia demonów, oraz ich brama.

Wyszło ich siedmioro, dwunastu wędrowców w jesiennym zmierzchu.Gdy świat chylił się ku upadkowi, oni wznieśli się ku sercu w jedynej nadziei.

Berło nieczystości, demoniczne nasienie z domu o tysiącu ścianach wydobyte.Czerni jego blask obejmujące niebo,łapiac promienie słońca co do ostatniego.

Wyszło ich siedmioro, dwunastu wędrowców w jesiennym zmierzchu.Gdy świat chylił się ku upadkowi, oni wznieśli się ku sercu w jedynej nadziei.

Berło to część całości, co jedność trzeba złożyć, szukać trzeba brata oraz siostrę jego, a gdy spotka się rodzina, nadejdzie końca godzina.

Wyszło ich siedmioro, dwunastu wędrowców w jesiennym zmierzchu.Gdy świat chylił się ku upadkowi, oni wznieśli się ku sercu w jedynej nadziei.

Siedmiu wyszło z domu dziwnego, szukając przeznaczenia i odpowiedzi co do losu swego, lecz droga ta kręta i pełna jest pułapek, a mądrość i odwaga zastępują mapę.

Wyszło ich siedmioro, dwunastu wędrowców w jesiennym zmierzchu.Gdy świat chylił się ku upadkowi, oni wznieśli się ku sercu w jedynej nadziei.

Pierwszy o sercu czarnym jak rubin berłowy, szukają oni jedności by spełnić swe marzenie, władza i zniszczenie kształtują tutaj drogę, a ta usłana jest śmiercią i krwią ociekająca.

Wyszło ich siedmioro, dwunastu wędrowców w jesiennym zmierzchu.Gdy świat chylił się ku upadkowi, oni wznieśli się ku sercu w jedynej nadziei.

Drugi z szczytów białych pochodzi i tak jak one jest rosły, silny niczym niedźwiedź co jaskinię górską zamieszkuje i broni swej rodziny.
A towarzyszy mu drapieżnik z tego samwgo barłogu pochodzący.

Wyszło ich siedmioro, dwunastu wędrowców w jesiennym zmierzchu.Gdy świat chylił się ku upadkowi, oni wznieśli się ku sercu w jedynej nadziei.

Trzeci nie zna drogi choć ciągle ją szuka, wskozówek swych w sercu wyszukuje, drogę mieczem forsuje a w dźwięku szuka ukojenie.
A towarzyszy mu cień szeroki, równie śmiały co do swej wielkości.

Wyszło ich siedmioro, dwunastu wędrowców w jesiennym zmierzchu.Gdy świat chylił się ku upadkowi, oni wznieśli się ku sercu w jedynej nadziei.

Czwarty oczy sokoła ma szybującego, który szuka swej ofiary by natury dopełnić biegu.Spokój znajduje w ciszy, tę z kolei w sobie, tak szuka równowagi do ciała swego.
A towarzyszy on trzeciemu wędrując śladem jego.

Wyszło ich siedmioro, dwunastu wędrowców w jesiennym zmierzchu.Gdy świat chylił się ku upadkowi, oni wznieśli się ku sercu w jedynej nadziei.

Piąty o sercu czystym równie co odważnym, drogi oczami nie szuka, a nastawia uszu.Ciche szepty z góry wskazują mu kierunek, a gdy dobrze się wsłucha dochodzi on do celu.
A towarzyszy mu ziarno wciąż rozkwitające, co stara się być deszczem wzrost powodującym.

Wyszło ich siedmioro, dwunastu wędrowców w jesiennym zmierzchu.Gdy świat chylił się ku upadkowi, oni wznieśli się ku sercu w jedynej nadziei.

Szósty w swym milczeniu daje odpowiedzi nikt ich więc nie słucha słów nie rozumiejąc, mówią one o honorze będącym ważniejszy aniżeli życie, gdyż właśnie to honor istnieniem jego życia.
A nie towarzyszy mu nikt sam przemierza drogę.

Wyszło ich siedmioro, dwunastu wędrowców w jesiennym zmierzchu.Gdy świat chylił się ku upadkowi, oni wznieśli się ku sercu w jedynej nadziei.

Siódmy pierwszego jest upodobnieniem, jednak czarne serce czasem mruga żywą barwą, gdy stawia swe kroki przekracza dwie odmienne rzeczy, zgnilizne ciała gnijącego i słodycz kwiata pachnącego.
A towarzyszą mu dwie osoby co do barw jego pasują, pierwsza z nich jest łukiem co grot z żartem przemienia, druga piękną gwiazdą co świeci na niebie i mruga ową barwą co jest taka żywa.

Wyszło ich siedmioro, dwunastu wędrowców w jesiennym zmierzchu.Gdy świat chylił się ku upadkowi, oni wznieśli się ku sercu w jedynej nadziei.

Las wielkich oczu co przeznaczenie swym wzrokiem przeszywa, stromą drogę wskazuje i nie szczędzi próby, cel jest hen odległy i wzrokiem go sięgnąć nie można, cienką linię istnienia sercem wskazuje.

Wyszło ich siedmioro, dwunastu wędrowców w jesiennym zmierzchu.Gdy świat chylił się ku upadkowi, oni wznieśli się ku sercu w jedynej nadziei.

Pierwszy stoczy bój na końcu swej drogi, a wrogiem mu będzie wędrowiec dwunasty co dwa kolory widzi, w ruch pójdą klingi wzrokowi szans nie dając, a krew przegranego naznaczy drogi koniec.

Wyszło ich siedmioro, dwunastu wędrowców w jesiennym zmierzchu.Gdy świat chylił się ku upadkowi, oni wznieśli się ku sercu w jedynej nadziei.

Ciała oraz dusze walczących w dobrej sprawie, pieśń będzie niosła w swym smutku i cierpieniu, głos struny niczym ostrze ciąć będzie poprzez ląd cały i sprawi ból każdemu co pozna cenę życia.

Wyszło ich siedmioro, dwunastu wędrowców w jesiennym zmierzchu.Gdy świat chylił się ku upadkowi, oni wznieśli się ku sercu w jedynej nadziei.
Ten nasz świat to istny narreturn ;)