Autor Wątek: ,,Zbiorowe opowiadanie przy piwie"  (Przeczytany 29159 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Mścibór

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 296
    • http://www.asg.wieszowa.pl
,,Zbiorowe opowiadanie przy piwie"
« dnia: 31.10.2004 17:51 »
W tym temacie chodzi o tworzenie przez każdego z nas opowiadania. Zasady są proste. Ktoś pisze kawałek opowiadania, następny czyta i pisze dalsza część itd., itd. Z czasem urośnie nam pokaźne opowiadanko. Więc zaczynamy… :D
Każdy adept Taekwon-do zawsze będzie uczciwy i skromny w obliczu niesprawiedliwości bez strachu i wahania stanie po stronie prawdy, niezależnie od liczby i siły przeciwnika.

Offline Mścibór

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 296
    • http://www.asg.wieszowa.pl
,,Zbiorowe opowiadanie przy piwie"
« Odpowiedź #1 dnia: 31.10.2004 17:56 »
Za siedmioma górami za siedmioma jeziorami istniała pewna mała a rzekłbym bardzo mała kraina zwana Głubczlandia. Jej mieszkańcy był to lud surowy w obyciu znany w całym państwie słowiańskim ze swojej niezwykłej biegłości we władaniu bronią.Lata całe Głubczlandia wypełniona była po brzegi przybyszami chcącymi doskonalić swoje umiejętności walki zbrojnej. Powiadają nawet, że którejś jesieni przybył tam sławny w całym państwie woj Mścibór ze Wrocławia :D  wraz z jego towarzyszką wiłą Leszczynką. Tak sobie płynęły lata w harmonii i dostatku dopóki pewnej ciemnej jak popiół listopadowej nocy na świat nie przyszła dziewczynka. Dziecię to rodzice nazwali imieniem Olcha(na pamiątkę 100 letniego drzewa, pod którym została poczęta). Dziewczynka owa została obdarzona przez matkę naturę niezwykłym darem przedstawiania świata rzeczywistego za pomocą rysunku...


19 lat później
             Było ciepłe lipcowe popołudnie. Na skraju lasu nieopodal wioski koło wielkiego drzewa siedziało na trawie urodziwe dziewczę. Słońce delikatnie głaskało jej opalone policzki przedzierając się przez opadające włosy. Oczy jej dla zwykłych ludzi tajemnicze i szalone kochały się w powykręcanym ze starości drzewie dawcy jej imienia. Delikatną ręką ściskając pędzelek malowała chyba po raz setny pejzaż znad 100 letniej Olchy…
Każdy adept Taekwon-do zawsze będzie uczciwy i skromny w obliczu niesprawiedliwości bez strachu i wahania stanie po stronie prawdy, niezależnie od liczby i siły przeciwnika.

Offline Bloody

  • Global Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 1343
,,Zbiorowe opowiadanie przy piwie"
« Odpowiedź #2 dnia: 01.11.2004 23:31 »
- Do diaska - zaklnęła Olcha - poraz kolejny mi nie wyszło.
Odlożyła na bok swój pędzelek, po czym wstała i spojrzała w górę Wiatr delikatnie bawil sie jej długimi kasztanowymi włosami, wydawać by się mogło jako to Strzybóg sam we własnej osobie w dziewczęciu owym sie zauroczył.
Wolnym krokiem ruszyła w kierunku pobliskiego stawu, tam przy brzegu zsuneła swe szaty i powoli  bosymi stopami skierowała się ku wodzie.
Woda jak to każdego upalnego lata była nagrzana, w sumie nie dziw skoro takie dziewcze do niej wchodzilo ;). Słońce długo swymi promykami owy stawik nagrzewało, Olcha więc poczula się rozluźniona zanurzając się w tejże wodzie. Powoli zaczęła obmywać swe spocone ciało, cichutko  nucąc przy tym jakąś pieśń. Na moment zanurzyła się cała w wodzie po czym zarzuciła do tyłu swymi mokrymi włosami, te oczywiście przylepiły sie od razu do jej gładkiej skóry na plecach.
- Aaaaaaaaaaaaaa!!!!....- krzyknęła nagle przerażona Olcha.
Ten nasz świat to istny narreturn ;)

Offline Ner`zhul

  • Pości z rana i wieczora
  • *****
  • Wiadomości: 377
    • http://www.gwrota.com
,,Zbiorowe opowiadanie przy piwie"
« Odpowiedź #3 dnia: 02.11.2004 20:12 »
Cóż mogło ją tak przerazić?

 W gładkiej jak lustro tafli błękitnej wody ujrzała odbicie przerażającego stworzenia, które stało przy brzegu stawiku, do którego właśnie weszła. Stworzenie stało za nią, ona sparaliżowana strachem bała się odwrócić, lecz wkońcu zdobyła się na odwagę i szybkim ruchem zarzucając swymi pięknymi włosami, z których trysnęła tęcza kropel, odwóciła się prosto w stronę owego stwora.
 
Ten sam przeraził się tak gwałtownym ruchem Olchy i schował się w bujne zarośla okalające staw. Olcha widząc, że stworzenie, choć na początku przerażające samo wydaje się być przestraszone, zaczęła powoli sunąć w jego stronę w płytkiej błękitnej wodzie. Gdy wyszła z wody, stwór, dotychczas tylko wyglądający delikatnie zza zielonego krzaczka, teraz wychylił się i pokazał jej swoje oblicze...

Był to malutki przestaszony Gnoll Leśny...

Offline Leliel

  • Nowy Forumowicz
  • **
  • Wiadomości: 10
,,Zbiorowe opowiadanie przy piwie"
« Odpowiedź #4 dnia: 02.11.2004 23:20 »
Stworzonko lekko przekrzywiło główkę i pytająco zerknęło na krople wody spływające po twarzy Olchy. Zaciekawiony dziecięcy wzrok wędrował nieustannie po jej twarzy, a drżące małe rączki, zaciśnięte w piąstki, miażdżyły klonowy liść, w nerwowych ruchach.
-Co tutaj robisz mały ? Pewnie się zgubiłeś - szepnęła cicho, uspokajającym głosem - bardziej teraz już śmiała schyliła się ku biednemu leśnemu stworzeniu, a jej włosy opadły przesłaniając nagie ciało.
  Wtem gnoll niespodziewanie zerknął w dół. Na twarzy Olchy pojawił się rumieniec wstydu.
- Hejże- krzyknęła głosem pełnym zdumienia - tak nie wolno - dodała, rozglądając się za porzuconymi na brzegu szatami. W końcu, gdy jej wzrok spoczął na ubraniu, gnoll spojrzał jej w oczy i zachichotał szyderczym tonem. Wpół obrażona, rzuciła się po ubranie; on jednak zaśmiał się głośniej, a gdy dobiegała na skraj jeziora, pstryknął palcami... wśród coraz dziwniejszego śmiechu odbijającego się w niespotykany sposób echem pomiędzy starymi dębami, znienacka pojawiły się setki tańczących, wielokolorowych, świecących jaskrawym światłem ogników, które...

Offline Ner`zhul

  • Pości z rana i wieczora
  • *****
  • Wiadomości: 377
    • http://www.gwrota.com
,,Zbiorowe opowiadanie przy piwie"
« Odpowiedź #5 dnia: 02.11.2004 23:32 »
Zaczęły oplatać Olchę Swoim światłem. Było ich mnóstwo każdy innego koloru, ich światło odbijało się w krystalicznie czystej wodzie stawu jak pryzmat. Każdy po kolei zaczął wirować wokół dziwczyny, która stała trzymając swe szaty w ręku ;), zdumiona. Chciała uciekać lecz światło ogników działało na nią jak narkotyk. Stała zapatrzona w te niesamowite widowisko, gdy nagle ogników zaczęło przybywać, nawet nie zdążyła się zorientować kiedy było ich już sto razy więcej. Wszystkie zaczęły otaczać Olchę, która w tym momencie wręcz zatopiła się w ich blasku. Ona zdumiona nie widziała już nic poza różnokolorowymi jaskrawymi barwami wokół Siebie. Nagle ogniki stanęły tworząc otaczającą ją kulę. Ucieszony Gnoll, ciągle ze swoim uśmiechem na twarzy zaczął powoli człapać w jej kierunku. Był już kilka kroków od niej, gdy znów pstryknął palcami i Olcha wraz z ognikami zaczęła się unosić. Unosiła się coraz wyżej i wyżej, aż wkońcu...

Offline Roxx

  • Maniak Forum
  • *****
  • Wiadomości: 285
,,Zbiorowe opowiadanie przy piwie"
« Odpowiedź #6 dnia: 03.11.2004 00:01 »
Ogniki uniosły ją ponad drzewa z kąd zobaczyła cała okolicę, gnoll zaczynając unosić się nad ziemią i po raz kolejny pstryknął palcami, a ogini ustawiając się jedne przed, a drugie za gnollem i Olchą tworząc zaprzęg z eskortą. I w ten sposób gnoll zabrał Olchę do swego królestwa, przemieżali szmat drogi, mijali nie jedne wzgórze, niejeden las, i w tym gnoll postanowił sięzatrzymać na pewnej przepięknej polanie, z niewielkim wzniesieniem po środku. Wylondowali wszyscy obok owego wzniesienia, Olcha wykończona podróżą postanowiła się kawałek przespacerować z zamiarem ucieczki, gnoll przewidująć taką możliwość postanowił śledzić Olchę, ona niczego nie podejrzewająca weszłą na wzniesienie i postanowiła zejść drugą stroną, w ten czas ogniki czychały tuż u podnórza pagórka, schwytając Olchę spowrotem zaprowadziły ją do gnolla, ten pojedzony,wypoczety zarządził iż wyruszają w dalszą drogę do swego królestwa, ogniki szybkim tempem ustawiły się w zaprzęg i unosząc się powoli nad ziemią ruszyły dalej ....
"W życiu chodzi o to, aby uczyć się tak, by inni nie spostrzegli, że się człowiek uczy." Winston Leonard Spencer Churchill   
RaMZeS -----> Roxx
www.sound-studio.pl   Nagłośnienie, oświetlenie

The Yaariwa

  • Gość
,,Zbiorowe opowiadanie przy piwie"
« Odpowiedź #7 dnia: 03.11.2004 14:43 »
nagle stało się coś dziwnego...dziwy, czary-może był to tylko zwid lub raczej sen...  ale znalazła się w miejscu , które doskonale znała -blisko chaty w której mieszkała. Podnosząc się z trawy , przypomniała sobie, że gnolle mogły mataczyć i motać myśli ludzi. Wiele razy  przestrzegano ją przed nimi, wiedziała , że pomimo niepozornego wygladu potrafią być okrutne i nikczemne, tworząc w umysłach ludzi obrazy i zdarzenia, które nigdy nie miały miejsca ....chyba tak było i tym razem.... strząsając źdzbła trawy ,kątem oka dostrzegła jakąś postać wyłaniającą się zza krzaków.
 Po chwili rozpoznała człowieka , którego kilkakrotnie już  malowała...mieszkańcy okolicznych osad  zwali go Krwawym.
Był znawcą strategii, jeżeli tak to można nazwać- w każdym razie przygotowywał drużyny wojów do walki, zalecając sposób poruszania się i działania w czasie bitwy. Co prawda, raz to przynosiło efekty, a dwa razy nie -"no, ale kto z nas jest doskonały"- sam często się pocieszał , mamrocząc przekleństwa i złorzecząc wrogom.
Olcha , który powinna obawiać się tej postaci , podeszła szybko do miejsca gdzie leżał jej pędzelek i farby . Krwawy zbliżył się do dziewczyny, patrząc posępnie i skubiąc swoją rzadką bródkę. Jego kamizela z kocioperzych skór ,była nabijana metalowymi guzami a ostrza wystające zza pasa groźnie połyskiwały - te atrybuty dodawały mu grozniejszego wyglądu , ponieważ postury był raczej wątłej.
"Witaj panie"-Olcha  zwróciła się do niego z pewną niechęcią - "Hruuhhhh..." odburknął jej przybysz. Poza strategią i podaniami przodków , których był również znawcą , słynął w całej okolicy jako najlepszy łowca kocioperzy, stworzeń będących dziwacznym skrzyżowaniem dzikiego kota i nietoperza. Wiele lat temu , stworzenia te przywieziono z odległych krain i być może ,jak mówiono-  zostały stworzone tam  przy pomocy magii - teraz zadomowiły się w lasach Głubczlandii. W każdym razie Krwawy, doszedł do takiej perfekcji w ich zabijaniu, że trafiał je w locie metalowym ostrzem, a kamizela z wielobarwnych fragmentów skór potwierdzała jego myśliwski  kunszt...
On tymczasem, patrząc na dziewczynę , wymamrotał: "Czy złożyłaś już ofiarę Mararsłowi?...nie widziałem przy posągu Twojego kosza z daniną!"
Teraz naprawdę się zaniepokoiła , zrywając kwiaty i obserwując gonitwy ptaków całkowicie o tym zapomniała. Przygotowana wiklinowa kobiałka została w chacie....
Mararsław , bóstwo  o dwóch głowach, czterech rękach i dziesięciu palcach , o którym mówiono również "Ten Który Nie Może Się Rozerwać" - było głównym bóstwem krainy . Mieszkańcy , a i przybysze również, mieli obowiązek składania danin przed głównym posągiem , który stał w miejscu straceń.
Kilkanaście ogromnych ,wygiętych  ze starości drzew na których dokonywano egzekucji przez powieszenie ,osłaniało cieniem swych konarów duży posąg dwugłowego boga. Zabijano , czy też raczej  przenoszono w zaświaty tylko za pomocą różnych sposobów wieszania , stąd też osada , która stale się powiększała, wzięła swoją nazwę od tej metody wykonywania kary.
Wiedziała, że przed karą może uchronić ją osoba zwana Czarnym. Znawca magicznych dzwięków, które wprawiały go w trans przy składaniu ofiar Mararsławowi oraz mistrz ceremonii pogrzebowych , o którym szeptano, że zawarł pakt z Bezimmiennym - on to właśnie rywalizował  z Krwawym o posłuch wsród wojów ....Na placu , niedaleko miejsca składania ofiar już kilkakrotnie doszło do kłótni i przekomarzań między nimi....dziewczyna słyszała o tym wielokrotnie, przysłuc*****ąc się rozmowom starych, bezzębnych kobiet, które zarówno na widok Krwawego jak i Czarnego spluwały dwa razy na boki i raz za siebie.
Powiedzonko Krwawego już nieraz doprowadzało Czarnego do drżenia, powodując ,że nawet jego włosy spięte w kitę dziwnie się prostowały.
 Gdy podczas dyskusji słyszał znajomy zwrot: "Gdy chcesz coś powiedziec, powiedz to inaczej" -Czarny zaciskał wąskie usta, przełykał ślinę a zaciśnięte ręce na małych toporkach kazały mieć się na baczności.
Olcha wiedziała, że prosząc Czarnego o pomoc być może uniknie nieprzyjemności. Chłosta , którą ostatnio otrzymała była tak bolesna, a pręgi na tyłku i udach jeszcze teraz były trochę widoczne.

Offline Ner`zhul

  • Pości z rana i wieczora
  • *****
  • Wiadomości: 377
    • http://www.gwrota.com
,,Zbiorowe opowiadanie przy piwie"
« Odpowiedź #8 dnia: 03.11.2004 17:57 »
Olcha dobrze wiedziała, że proszą Czarnego o pomoc dużo ryzykuje. Jeszcze dobrze zakorzenione w pamięci wspomnienie nie dawało jej spokoju.

Pamiętała, gdy kiedyś do Czarnego przyszedł szukając pomocy pewien człowiek o imieniu Pedbaglog, był to człowiek bardzo skromny posiadający malutki skrawek swojej ziemi na, której siał zboże. Pewnego roku całe jego zbiory zniszczyła potężna burza i człowiek ów stracił cały swój dobytek. Gdy nadeszła pora, kiedy wszyscy mieszkańcy wioski szli procesyjnie składać wielkie wiklinowe kosze z daniną pod posąg Mararsłowa (można było łatwiejszą nazwę ;) ), biedny Pedbaglog nie miał już niczego co mógłby oddać swojemu bogu w ofierze. Krwawy jak zawsze czujnie sprawdzał, czy żaden mieszkaniec nie unika składania daniny chodząc wokół posągu i patrząc swoimi wytrzeszczonymi ślepiskami, i kręcąc jak zawsze swoją bródką, na ludzi składających ofiary. Sprytnie i dokładnie wypatrywał czy kogoś nie brakuje. Zauważył niemal natychmiast, że Padbaglog opuścił ceremonię i czym prędzej udał się w kierunku jego domku. Pedbaglog dobrze wiedział, że Krwawy będzie go szukał domagając się daniny, dlatego wcześniej udał się właśnie do Czarnego, ażeby ten mu pomógł. Czarny ponieważ był zaciętym wrogiem Krwawego powiedział Pedbaglogowi, że ma jedną szansę, mianowicie niech wraca do domu i zaczai się na Krwawego, gdy ten ze złością wkroczy do jego domku starzec ma skoczyć na niego z małym nożykiem i odciąć mu jego brodę. Czarny powiedział starcowi, że wtedy Krwawy staci swą siłę i ze wstydu ucieknie z wioski. Sam jednak wiedział, że Krwawy wtedy dostanie szału i z miejsca zabije Pedbagloga. Człowiek zrobił tak jak mu Czarny doradził, odciął brodę Krwawemu a ten ze złości ugodził go śmiertelnie toporem.

Te wspomnienie, kazało Olchie być bardzo przezornym na wszystkie słowa i rady dawane przez Czarnego. Wkońcu jednak zebrała w Sobię odwagę i poszła do Niego by pomógł jej rozwiązać jej konflikt z Krwawym.
Rzuciła wszystko i pobiegła...
Czarny jak zawsze kręcił się w okolicach miejscowej tawerny. Olcha wiedziała o tym więc szybko ruszyła w kierunku tawerny. Zauważyła go z daleka, chodził chwiejnym krokiem ciąglę trzymając ręcę na swoich toporkach zeczepionych u pasa. Powoli ruszyła w jego stronę, gdy zbliżyła się dostatecznie, zawołała go i opowiedziała co się stało i czy może jej pomóc. Czarny najpierw odburknął żałośnie (trochę się wypiło ;) ) odwrócił się i zaczął iść w swoją stronę. W pewnym momencie jednak zatrzymał się jak wryty, odwócił się spojrzał szyderczo na Olchę i zaczął do niej wracać. Podszedł do niej i burknął znowu "Hruuhhh a więc, kobieto, zrobisz tak.........

The Yaariwa

  • Gość
,,Zbiorowe opowiadanie przy piwie"
« Odpowiedź #9 dnia: 03.11.2004 19:52 »
...." gdy jego słowa umilkły, dziewczyna przyjrzała mu się uważnie, a on opatuliwszy się swoją ciemną peleryną, chwiejnym krokiem zmierzał w stronę latryn. "Ciekawe czu zdąży ?"  pomyślała odruchowo. Dziwne odgłosy wydawane przez Czarnego i potrząsanie nogami, wskazywały że ....No cóż, czekała go solidna kąpiel w zimnym potoku.
 ...Taak...rozważała teraz jego słowa, to mógł być dobry pomysł.
Szła od zagrody do zagrody, rozmawiając ze znajomymi - wiedziała , że może im zaufać, a bez ich pomocy  plan miał nikłe szanse powodzenia.
To , że Krwawy wróci było pewne jak cztery ręce i dziesięć palców Mararsława - wszystko polegało na tym , by gościa "odpowiednio" przyjąć.
Gdy słońce zachodziło, z tyłu chaty pojawiły się sylwetki z workami.Lniane, duże wory układano w rzędzie pod ścianą. Coś w nich popiskiwało i szamotało się.
Wiedziała , że uwięzione w nich kocioperze  tylko czekają na okazję do ucieczki..."Trochę będą musiały jeszcze wytrwać" pomyślała Olcha.
Ten , którego oczekiwała, wychodził o zmroku i z pewnością trafi też do niej. Już wcześnie ustaliła z dwójką młodych łowców, co mają zrobić w odpowiednim czasie.

Czekali : ona w domu ściskając w dłoni pucharek wykonany z rogu tura,  napełniony zimnym winem , a oni na podwórcu za domem, przy workach.

Słysząc  charakterystyczne powłóczenie nogami, wiedziała kto zmierza w kierunku jej domostwa.
"Teraz"-co pomyślała, to uczyniła i podeszła do drzwi - odgłos dźwiganego skobla był znakiem rozpoczęcia planu.
Oszołomione zwierzęta zaczęły się wydostawać - piszcząc i prostując błoniaste skrzydła wzlatywały w powietrze, niektóre po chwili opadały , skacząc wokół chaty.
Ich skowyt i jęki , mieszały się ze świstem ostrzy rzucanych przez Krwawego - to były jego chwile ...trafiane zwierzaki padały wokoło . Gdy mu zabrakło ostrzy, użył małej maczugi gruchocząc czaszki i kości. Stadka zdziczałych kocioperzy nieraz atakowały siedziby ludzi. Krwawego nie dziwiło więc, to co się właśnie wydarzyło.
 Olcha obserwowała jak upaja się swoim dziełem , zauważyła krople potu połyskujące na  jego zmęczonej  twarzy.
Gdy ją dostrzegł , pokiwał z dumą głową  ...a widząc,że trzyma pucharek sięgnął po niego.
Jad rogatego ślimaka, niewyczuwalny w napoju, zaczął błyskawicznie działać.

Irka

  • Gość
,,Zbiorowe opowiadanie przy piwie"
« Odpowiedź #10 dnia: 05.11.2004 21:23 »
Próbował wołać, chyba o pomoc - zresztą, nie wiadomo o co mu chodziło, bo drgawki jego głowy i narastający chichot, który przeszedł w spazmatyczny rechot zakończony  łkaniem, świadczyły że napój spełnił swoją rolę...
Wojowie unikali tych ślimaków jak ognia, bowiem ich wydzielina zwana też jadem, powodowała że ci co jej dotykali, lub co gorsza wypili ją, tracili większość zapału do wszelkich kłótni i bitek, a hardość i złość pojawiała się u nich tylko w wyjątkowych momentach...
I to było celem Olchy.
Patrząc teraz na Krwawego, który powoli dochodził do siebie, przypomniała sobie słowa ojca: "Kto wysoko lata, nisko spada". Wprawdzie dotyczyły one jej matki - wiły, która  wzlatywała często nad zagrodą, a że zawsze wszystko "wiedziała lepiej",  mało kiedy słuchała swojego męża. On obserwując często niebo, zawsze przestrzegał ją przed nadciągającą burzą. Dziewczyna przywołała z pamięci ten smutny dzień sprzed kilku wiosen. Ciemne, bure chmury kłębiły się tego feralnego dnia - nagły błysk pioruna i matka nawet nie zdążyła krzyknąć ...to co z niej pozostało, pogrzebali w małym kurhanie pod borem.

Offline Bloody

  • Global Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 1343
,,Zbiorowe opowiadanie przy piwie"
« Odpowiedź #11 dnia: 06.11.2004 17:56 »
Krwawy spojrzał na nia mętnym wzrokiem. Na początku jakby nie rozpoznając ją, jednak po chwili  jego wzrok się wyostrzył.
- Co się dzieje? - spytał niemrawo - jakoś tak dziwnie sie czuję, jakiś taki zmęczony jestem.
- To pewnie przez tą walke z kocioperzami, walczyłeś z nimi niczym sam czort . Przyznam szczerze że jestem pod wielkim wrażeniem. A  właściwie to dlaczego do mnie przyszedłeś, jeśli mogę spytać - zapytała zaciekawiona, choc  w sumie to wiedziała przecież doskonale po co przyszedł, co innego ją zaciekawiło, jak zadziałał jad ślimaka.
Krwawy rozejrzał się wokół siebie jakby starając sobie przypomnieć, po czym spojrzał na Olchę - Nie ofiarowałaś jeszcze ofiary Marasławowi, przyszedłęm ci o tym przypomnieć - jego wzrok był gniewny. Olchę aż zimny pot pociekł po czole.
- Czyżby jednak trucizna nie zadziałała, a może to Marasław chroni go swymi czarami - myśli w jej głowie zakotłowały się momentalnie, zaczęła bać się o własne życie.
- A nnie mogglabym jutro? - ze strachu zaczęła się jąkać.
Jego wzrok nagłe złagodniał - Jako by na to nie spojrzeć to mogłabyś, zresztą jakoś mi to już obojętne. Chyba pójde lepiej juz do siebie, poczułem jakiś taki zmęczony - słowa wypowiadał jakby od niechcenia - zresztą to i tak chyba nie ma sensu, jak tam sobie chcesz to zanieś ofiarę jutro - to mówiąc wstał i wolnym krokiem, powłócząc przy tym nogami ruszył w kierunku swej chaty.
- Zostawiłęś swoje noże do rzucania - krzyknęła za nim Olcha.
On jednak tylko spojrzał na nią przez ramie , machnął ręką i ruszył dalej znikają po chwili w ciemnościach nocy.

Olcha stała teraz w progu swej chaty z malującym sie uśmiechem na twarzy.
Nagle jej ciało przeszedł dziwny chłód, błyskawicznie odwróciła się do tyłu, gdzie ujrzała...
Ten nasz świat to istny narreturn ;)

Offline Ner`zhul

  • Pości z rana i wieczora
  • *****
  • Wiadomości: 377
    • http://www.gwrota.com
,,Zbiorowe opowiadanie przy piwie"
« Odpowiedź #12 dnia: 06.11.2004 19:03 »
...gdzie ujrzała Czarnego. Jego wzrok był szyderczy a jego wyraz twarzy przypominał jej wredny śmiech gnolla. Nagle przeszła ją bardzo dziwna myśl "Czy to możliwe...". Gnolle potrafiły mącić umysły ludzi od niepamiętnych czasów, ale czy aż tak. Olcha na początku nie mogła w to uwierzyć, ale Czarny rozwiał jej wątpliwości. Cała chata wypełniła się jasno niebieskim światłem i Czarny na oczach dziewczyny zamienił się w gnolla. Olcha stała zdumiona, nic z tego nie rozumiała, nie mogła dojść do tego o co może chodzić temu szyderczemu stworzeniu...

Gnoll patrząc na nią tym swoim zatrutym wzrokiem, przemówił :
"Kobieto o lśniących włosach, wyczuwam Twoje myśli i wiem nad czym dumasz, myślisz dlaczego to wszystko i czemu się zjawiłem w Twoim życiu..." - Olcha dalej stała zdumiona, wiedziała bowiem o magicznych umiejętnościach gnolli leśnych, nie wiedziała jednak, że potrafią czytać w myślach. Gnoll widząc zdumienie dziewczyny kontynuował "Pomogłaś mi osiągnąć swój cel, Twoja a dokładniej już nasza wioska ;) leży na terenie dla nas Gnolli świętym i nie mogliśmy znieść widoku plugawych ludzi, uprawiających role na naszej świętej ziemi. Jedynym człowiekiem, który mógł nam przeszkodzić w opanowaniu wioski był ten, którego zwiecie Krwawym, i dzięki Tobie udało mi się pozbyć tego zagrożenia bez zwracania na nas uwagi" ze swoim chamskim już uśmiechem spojrzał w oczy Olchy i dodał "Dziękuje Ci za to"

Teraz już wiedziała, przyczyniła się do upadku swojej wioski, ale co zrobić? Gnoll dumny z Siebie na moment stracił z widoku dziewczyne, która wykorzystując okazję jak najszybciej uciekła z chaty i schowała się w lesie.
Siedząc w lesie myślała o tym co zrobiła, tłumaczyła Sobie "To nie moja wina" , "Przecierz nie mogłam wiedzieć", lecz dochodził poranek i w lesie było słychać dziwne szmery. Zaciekawiona Olcha zagłębiła się w las i doszła do polany. Stanęła jak wryta polana była pełna Gnolli, które urządziły Sobie w tym miejscu obóz i szykowały się do ataku na jej ojczystą wioskę...

Offline Bloody

  • Global Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 1343
,,Zbiorowe opowiadanie przy piwie"
« Odpowiedź #13 dnia: 06.11.2004 22:06 »
- Co robić, co robić - jej myśli wprost wirowały - jak ja teraz mogę to wszytko naprawić, jak ocalić wioske?
Niewiele jej czasu pozostało, tylko jedno wyjście nasuneło się jej do głowy.  Powoli, cichaczem zaczęła obchodzić polane na której był gnolle, stamtąd  jak tylko mogła najszybciej  pobiegła w kierunku najbliższej chaty, a  dalej już trzymając się cienia chat do wieżyczki wartowniczej..
Gdy dobiegła złapała się drabinki i w pospiechu skierowała się do góry, zanim jeszcze doszła, słyszała głośne chrapanie wartownika. Wyjrzała przez otwór w środku i ujrzała śpiącego w najlepsze Gromowała największego w wiosce miodochleja.
- Gorzej już chyba być nie mogło - jeszcze bardziej załamała się Olcha.
Wszedła do środka, przybliżyła się do śpiącego woja szukając przy nim rogu wartowniczego, trochę się pomęczyła, gdyż okazało sie że akuratnie na nim leżał, ale w końcu udało sie. Gromował tego nawet  nie poczuł, chrapał dalej w najlepsze.
Olcha nabrała powietrza w swe płuca, przytknęła róg do  ust i z dmuchnęła z całych sił. Odgłos rogu rozszedł sie po całej dolinie, będąc słyszalnym nawet w okolicznych wioskach...
Ten nasz świat to istny narreturn ;)

Offline Mścibór

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 296
    • http://www.asg.wieszowa.pl
,,Zbiorowe opowiadanie przy piwie"
« Odpowiedź #14 dnia: 06.11.2004 22:56 »
Cóż to za dusiec tak hałasuje- wysapał Gromował przecierając oczy - Olcha, co ty szaleju się najadłaś, przeca mi uszy pękną zaraz. Oddaj, że mi róg i się nie wydurniaj.
- Gnolle wioskę chcą bić a ty ciągle tylko miód chlejesz. Zrób, że co stary opoju! - krzyknęła Olcha przez łzy odstawiwszy róg od ust.
W normalnych okolicznościach stary wartownik pogoniłby dziewczynę za te obraźliwe słowa, lecz teraz nie to było najważniejsze.
 Zebrawszy się w jednej chwili z miodowego amoku rzekł ostro- Biegiem po Krwawego, a ja dam sygnał by ludzie do jaskini czmychnęli. Wartko!
Wyrwał róg z jej dłoni i zaczął wygrywać znaną ludziom specyficzną melodię nakazującą ewakuacje do Kościstej Groty…
Każdy adept Taekwon-do zawsze będzie uczciwy i skromny w obliczu niesprawiedliwości bez strachu i wahania stanie po stronie prawdy, niezależnie od liczby i siły przeciwnika.