Autor Wątek: Karczma pod ..Gitarą i piórem" wiersze różne!  (Przeczytany 15385 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Willus

  • Gość
od Mścibór: Proszę o wpisywanie w tym temacie wszelakiego rodzaju wierszy nie waszego autorstwa(na to jest osobny temat)!!!


Gdy uslyszalem ten wiersz od razu mi sie spodobal. Ma taka glebie i mowi o zyciu. A wiec cytuje........
"Zamieszkałem w lesie, albowiem chciałem żyć swiadomie.
Chciałem żyć pełnią życia i wyssać z niego całą kwintesencje.
Wykorzenić wszystko co nie jest życiem.
Bym w godzinie śmierci nie odkrył że nie żylem" :roll:
Henry David.

Offline Roxx

  • Maniak Forum
  • *****
  • Wiadomości: 285
Karczma pod ..Gitarą i piórem" wiersze różne!
« Odpowiedź #1 dnia: 02.11.2004 22:03 »
Ja też usłyszałem kiedyś wiersz który mówi o miłości, podoba mi się ale nie każdemu musi przypaść do gustu ale..
" Miłość jest piękna, ale nie stała
taka sama jak róża biała.
Najpierw całuski, miłe słówka,
wieczna miłość??
Nie, tak nie jest,
ale jak się postarasz
biała róża przetrwa
      na zawsze"

i co o Tym sądzicie??
"W życiu chodzi o to, aby uczyć się tak, by inni nie spostrzegli, że się człowiek uczy." Winston Leonard Spencer Churchill   
RaMZeS -----> Roxx
www.sound-studio.pl   Nagłośnienie, oświetlenie

Offline Leliel

  • Nowy Forumowicz
  • **
  • Wiadomości: 10
Karczma pod ..Gitarą i piórem" wiersze różne!
« Odpowiedź #2 dnia: 04.11.2004 15:38 »
Kiedy minęły sesji dni
I znane już były wyniki,
Wtedy czwórkami do wojska szli
Chłopcy z Politechniki  :P

Offline Roxx

  • Maniak Forum
  • *****
  • Wiadomości: 285
Karczma pod ..Gitarą i piórem" wiersze różne!
« Odpowiedź #3 dnia: 04.11.2004 20:22 »
Dlaczego ja nieszczęsny Ciebie spotkałem??
Dlaczego ja nieszczęsny Cibie pokochałem??
A teraz przez Twoje serce,
w żalu i trosce,
 odepchnięty zastalem
"W życiu chodzi o to, aby uczyć się tak, by inni nie spostrzegli, że się człowiek uczy." Winston Leonard Spencer Churchill   
RaMZeS -----> Roxx
www.sound-studio.pl   Nagłośnienie, oświetlenie

medzi

  • Gość
Karczma pod ..Gitarą i piórem" wiersze różne!
« Odpowiedź #4 dnia: 06.11.2004 13:32 »
Pewiem osobnik-pseudonim mscibor-wykasował pewien wiersz, ale się tak łatwo nie poddam:). A zatem to jeden z moich ulubionych wierszy Rafała;)

“Wiesz jest mała radość”
Rafał Wojaczek


wiesz jest mała radość
ja tę radość
ja chciałbym
żeby rosła

ta radość ona duża

moi bracia okrutni umarli,
a możę żyją ale nie pamiętam

więc kiedy ide ulicą
zbaczam
i zrywam kwiatek nieostrożny
stokrotkę
 
tę stokrotkę przybliżam do Twojej twarzy
i śmieję się głośno
kiedy odnajduję podobieństwo

a jeszcze głośniej się śmieję
kiedy stwierdzam  
różnicę
 
ty wiesz
co Cię poróżnia  z kwiatem
to jest nasza miłość
 wzajemna

medzi

  • Gość
Karczma pod ..Gitarą i piórem" wiersze różne!
« Odpowiedź #5 dnia: 07.11.2004 14:33 »
Ponieważ ostatnio i tak częściej prowdze monolog niż z kimś rozmawiam to sama sobie napisze odpowiedz. Zresztą własnej twórczości nie popełniam więc jest to jedyny dział do kórego moge coś dodać(oprócz komentarzy oczywiście).

Rafał Wojaczek - "Na jednym rymie"
Ile kwiatów tyle światów na tym świecie jednym
Ile oczu tyle światła na tym świecie ciemnym
Ile dzwonów tyle głosu na tym świecie niemym
Ile trwogi tyle wiary na świecie niewiernym
Ile wierszy tyle prawdy na świecie niepewnym
Ile męki tyle chwały na świecie doczesnym
Ile klęski tyle pętli na świecie śmiertelnym
Ile śmierci tyle szczęścia na tym świecie nędznym

Offline Roxx

  • Maniak Forum
  • *****
  • Wiadomości: 285
Karczma pod ..Gitarą i piórem" wiersze różne!
« Odpowiedź #6 dnia: 08.11.2004 19:09 »
Każdy gwiazdke ma na niebie,
dla każdego gwiadka lśni,
Ja wybrałem właśnie Ciebie,
moją gwiazdą jesteś TY!!!


I znowu pozwole sobie zadedykować ten wiersz pewnej uroczej dziewczynie.
"W życiu chodzi o to, aby uczyć się tak, by inni nie spostrzegli, że się człowiek uczy." Winston Leonard Spencer Churchill   
RaMZeS -----> Roxx
www.sound-studio.pl   Nagłośnienie, oświetlenie

Offline Mścibór

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 296
    • http://www.asg.wieszowa.pl
Karczma pod ..Gitarą i piórem" wiersze różne!
« Odpowiedź #7 dnia: 30.01.2005 16:19 »
,,Panna Anna"      Boleslaw Leśmian

Kiedy wieczór gaśnie
I ustaje dzienny znój -
Panna Anna właśnie
Najwabniejszy wdziewa strój.

Palce nurza smukłe
W czarnoksięskiej skrzyni mrok,
I wyciąga kukłę,
Co ma w nic utkwiony wzrok.

To - jej kochan z drewna,
Zły, bezmyślny, martwy głuch!
Moc zaklęcia śpiewna
Wprawia go w istnienia ruch.

On nic nie rozumie,
Lecz za niego działa - czar...
Panna Anna umie
Kusić wieczność, trwonić żar...

W dzień od niego stroni,
Nocą - wielbi sztywny kark,
Nieugiętość dłoni,
Natarczywość martwych warg.

"Bóg zapomniał w niebie,
Że samotna ginę w śnie!
Kogóż mam, prócz ciebie?
Pieść, bo musisz pieścić mnie!"

Pieści ją bezdusznie,
Pieści właśnie tak a tak -
A ona posłusznie
Całym snem omdlewa wznak.

Śmieszny i niezgrabny,
Swą drewnianą tężąc dłoń,
Szarpie włos jedwabny,
Miażdży piersi, krwawi skroń.

Blada, poraniona
Panna Anna bólom wbrew
Od rozkoszy kona,
Błogosławiąc mgłę i krew!

Poprzez nocną ciszę
Idzie cudny, złoty strach...
A śmierć się kołysze
Cała w rosach, cała w snach.

Potem nic nie słychać,
Jakby ktoś na dany znak
Nie chciał już oddychać -
Byle istnieć tak a tak...

A gdy świt się czyni -
Panna Anna dwojgiem rąk
Znów zataja w skrzyni
Drewnianego sprawcę mąk.

Sztuczne wpina róże
W czarny, ciężki, wonny szal -
I po klawiaturze
Błądząc dłonią - patrzy w dal..

Dźwięki płyną zdradnie,
Płyną właśnie tak a tak...
Chyba nikt nie zgadnie -
Z kim spędziła noc i jak?

Naprawdę niezły wiersz bliski mojemu sercu... 8)
Każdy adept Taekwon-do zawsze będzie uczciwy i skromny w obliczu niesprawiedliwości bez strachu i wahania stanie po stronie prawdy, niezależnie od liczby i siły przeciwnika.

Offline Bloody

  • Global Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 1343
Karczma pod ..Gitarą i piórem" wiersze różne!
« Odpowiedź #8 dnia: 24.07.2007 12:48 »
"Pieśń Karczmarza"

Trzy niewiasty przybyły o słońca zachodzie,
jedna brązowa niczym orzech w ogrodzie,
jedna czarna, jak marynarz się kołysała,
i jedna blada, księżycową cerę miała.

Ta biała miała pierścień szmaragdowy,
brązowa lisa dzikiego i uśmiech lodowy,
a czarna nosiła palisadrową laskę,
ze szpadą w środku zdaną na jej łaskę.

Zajęły mój pokój, pozamykały drzwi,
śpiewały piosenki nie znane mi.
Zniszczyły mój dom i jeszcze do tego,
prosiły o wino, i o stajennego.

I raz się kłóciły i płakały dwa -
ich śmiech obudziłby nawet lwa,
zatrząsł się sufit i poleciały tynki,
a lis zjadł gołębie, me biedne kruszynki.

Odjechały o świcie, gdy zaspany był świat,
biała jak królowa, czarna niczym kat,
brązowa sie śmiała nie wiadomo z czego,
a ja muszę szukać nowego stajennego.
Ten nasz świat to istny narreturn ;)

Offline Bloondyn

  • Post-man
  • *****
  • Wiadomości: 1183
Karczma pod ..Gitarą i piórem" wiersze różne!
« Odpowiedź #9 dnia: 12.10.2007 12:51 »
Mnich

Zanim się realność we mgle snu rozmyje,
Zanim się na klasztor nocne mary zlecą,
Nim jedynym piewcą będzie wiatr co wyje,
Z nieświęconą mi się przyjdzie zmierzyć świecą.


Kiedy pośród murów mrok zapada głuchy,
tylko przez witraże światło blade pada,
jeden z nas co na noc ma rozbudzić duchy,
gasi wszystkie świece. Taka już zasada.

Spacer korytarzem, pośród drżących cieni,
nikłych niby żywot, płomyków na ścianie,
Pośród chłodu murów, milczenia kamieni,
Jedynym zaś dźwiękiem wiatru jest płakanie.

Do każdej z osobna, jak śmierć nieuchronny,
podchodzę i gaszę. Żmudne, mroczne żniwo,
Czasem płomyk ginąc życia iskrą płonny
przed śmiercią zabłyśnie, Tak smutno, Tak żywo!

Kiedy mam za sobą już tylko mrok czarny,
Kiedy puste knoty dymią stęchłym smrodem,
Kiedy światłość płacze nad swym losem marnym,
Staję przed ostatnim świateł korowodem.

W krypcie, pośród śmierci, siedem knotów z prawej
siedem z lewej płonie, ale rzędy same
nic jeszcze strasznego. Na końcu na ławie
niechrzczona gromnica jasną tworzy plamę.

Rzecz jest zgoła prosta: zdusić blask płomieni,
na świecach czternastu zimny knot zostawić.
Lecz gdy czarna zgaśnie, pośród długich cieni
dusze martwych wyjdą, by się w mroku pławić!

Sztuka więc, by nie dać wiatru złym podmuchom
zgasić czarnej świecy - snu braci strażnika.
Spać pozwolić dalej umęczonym duchom,
bo sen ich niepewny jak drżenie płomyka.

Tak oto przed drzwiami stoję w trwodze, ciszy,
Za mną mrok, korytarz, wraca kroków echo,
Zza drzwi katakumby jakby chrobot myszy?
A najbliższe światło przecie tak daleko!

Jeśli przeciąg zgasił płomień na gromnicy?
Kiedy drzwi otworzę wolna już kostucha
Martwą dłoń wypchnąwszy wciągnie do piwnicy
i przyjdzie mi w mękach oddać Bogu ducha?

Szarpany bezmyślnie zeschłymi palcami,
które kornik czasu wydrążył do szczętu,
Targany przez pustkę, własnymi jękami
próbując wypełnić mrok ciszy odmętów.

Przed wzrokiem dziur - oczu co wyschły w ciemności
schylając spojrzenie szukam mu oparcia,
Lecz jedno co widzę to splot białych kości,
A jedno co słyszę szelest ścięgien tarcia,

Nie! Być to nie może! Straszliwe majaki!
Czy mam być jak płomyk wśród reszty zduszony?
Czymże ja zasłużył na marny los taki?
A ty, Panie, patrzysz! Ty wciąż niewzruszony!

Lecz ja ciągle wierzę! Już klamkę naciskam,
To pierwsze skrzypnięcie i echo po sali...
Drżąc palce spocone na chłodzie zaciskam
Serce w całym ciele jak młot wielki wali!

Aż nagle ten podmuch! Co wieki sam skryty
czekał za plecami, przez drzwi wpada łkając.
Obdarzył rząd gromnic wahaniem, a przy tym
zgasił ten po lewej, samemu znikając.

Może choć płomyki, co po mej prawicy
leciutko tańczące na knotach zostały?
Nie!... Został jedynie blask czarnej gromnicy,
Ona tylko karmi swoim blaskiem skały!

Lecz miast czarnej, długiej kolumny woskowej,
widzę knotek, Ledwo ponad blatem sterczy,
Wokół pośród ciszy powietrze morowe
truje stary płomyk, który ginąc skwierczy...

Łapię więc na prędce pogasłe już świece
i ognień pomnażam! Niech się wszędzie pali!
Gdy wszystkie katakumb gromnice zaświecę,
uśpię zło na powrót! Znowu będą spali!

Lecz ogień niechrzczony na święconych knotach
brzydzi się pokazać, zaraz przeto znika,
A dym świec porwany w swych bezładnych lotach
zlewa do gromnicy czarnej się płomyka.

I ten zaraz zgaśnie, Śmiercią się upodli.
Jeszcze głośnym sykiem walczyć chce z chorobą,
Może zdążę klęknąć, Jeszcze się pomodlić?
Lecz on niknie wtedy...
Biorąc mnie ze sobą...


To prawda, okropne co wtedy przeżyłem.
Nikomu nie życzę z duchami spotkania
Lecz przecie słabością swój strach zwyciężyłem!
A śmierć?... Straszną była od świata zarania.

Dzis ty, tu przed progiem, gdzie ja niegdyś stałem...
Otworzyć się boisz tych wrót ściętych próchnem.
Tak szkoda mi ciebie, wszak ja też się bałem.
Oszczędzę ci cierpień i sam świecę zdmuchnę...
"Dramatem naszej epoki jest to, że głupota zabrała się do myślenia" Jean Cocteau

Offline Bloondyn

  • Post-man
  • *****
  • Wiadomości: 1183
Karczma pod ..Gitarą i piórem" wiersze różne!
« Odpowiedź #10 dnia: 18.10.2007 10:23 »
"Łowca demonów"

Kiedyś nadejdzie koniec mych dni,
Osłabną ramiona, miecz wypadnie z nich
I demon, co gniewu ma więcej niż ja
Zakończy me życie i ześle spoczynek spragniony od lat...

Płomień i metal,
Światło i cień
Wszystko splecione jak jeden sen...
Słowo i cisza,
Krzyk bólu i jęk...
I krew na mych dłoniach. A w mych oczach - śmierć...
"Dramatem naszej epoki jest to, że głupota zabrała się do myślenia" Jean Cocteau

Offline Bloondyn

  • Post-man
  • *****
  • Wiadomości: 1183
Karczma pod ..Gitarą i piórem" wiersze różne!
« Odpowiedź #11 dnia: 18.10.2007 10:47 »
Początek  ( wiersz Arcusa )

Lech i Czech z Rusem usiedli pod drzewem
A dzień był przecudny - cirrusy na niebie
Lekki wietrzyk zawiewał, świerszcz dźwięczał na łące
I pszczółki dawały swój basowy koncert
Chwile im płynęły niespiesznie i miło
Aż wreszcie Rusowi siedzieć się znudziło
- Słuchajcie chłopaki - w starej gwarze rzecze
A prastarosłowiańskie było to narzecze
- Ruszmy wreszcie tyłki, zróbmy coś dla świata
Bo my tak siedzimy , a tu koniec lata
Przeto mam myśl przednią - ogłośmy zawody
I jak który może, załóżmy narody
Podumali trochę, łyknęli siwuchy
Wreszcie na koń wleźli - Najpierw po dziewuchy
Krzyknął jeszcze Czech gromko
- A ruszać się szybko, bo się chowie słonko
Rus na Ruś pojechał, Czech gdzieś na Morawy
Lech dość długo błądził gdzieś w dorzeczu Skawy
Odrę tratwą przepłynął, Łabę łódką z trzciny
Nad Tag też zabłądził, lecz wciąż bez dziewczyny
W końcu zdybał jedną w lesie, gdzieś przy brodzie
I tłumaczyć zaczął cosik o narodzie
Cosik o motylkach, pyłkach i pręcikach
Jelonkach, sarenkach i morskich konikach
Aże dziewka chyba mocno się wkurzyła
Jak się nie zamachnie - i w pysk go strzeliła
Lech pozbierał graty co zeń pospadały
I nad Tybr wyruszył szukać dalszej chwały
Stamtąd go pogonili jacyś Nomadowie
- Chyba sobie odpuszczę, albo stracę zdrowie
Spenetrował Dunaj, nad Wołgą pokluczył
Wreszcie olał wszystko i nad Odrę wrócił
Patrzy, kmieć w łapciach z łyka spogląda w milczeniu
Za nim hoże dziewczę siedzi na kamieniu
Lech z konia zeskoczył, wbił w ziemię mieczysko
- Pod tym orlim gniazdem zbudujem grodzisko
Na to kmieć się ozwał - Wybaczcie waćpanie
Jakież ono orle, toż gniazdo bocianie
Orły gniazdują dalej - machnął na południe
- Ze trzy dni trza jechać, gdzie góry i turnie
Lech się stropił nieco, wąsami poruszył
I przez myśl mu przeszło - Ornitolog musi
Ale sapnął jeno i ryknął - Tumanie
Mówię,że jest orle, więc orle zostanie
Trza nam w godle orła nie zaś żabojada
Co jeno dzieci nosi i robactwo zjada
Ale coś z boćka zostało, zaprzeczyć by trudnie
Bo Polak lubi dzieci, a robić ... szczególnie
"Dramatem naszej epoki jest to, że głupota zabrała się do myślenia" Jean Cocteau

Offline Bloondyn

  • Post-man
  • *****
  • Wiadomości: 1183
Karczma pod ..Gitarą i piórem" wiersze różne!
« Odpowiedź #12 dnia: 18.10.2007 11:01 »
Rycerz i smok  (wiersz jotha )

Posłyszał rycerz w karczmisku
O jednym paskudnym smoczysku
Co nęka lud zwykły w krainie
Co z kaczek hodowli dziś słynie

Pożera potwora dziewice
Jak małolatka słodycze
Obruszył się rycerz okrutnie
Wnet on potworze łeb utnie

Wyruszył w podróż od kopa
Bo nie był rycerz jełopa
W drodze się więcej dowiedział
Gdy na popasach on siedział

Że ma smoczysko trzy głowy
Że żarłok to nałogowy
Że miesiąc w miesiąc mu trzeba
Dziewicę, wina i chleba

Nawet niektórzy gadali
Że jedno się potworze chwali
Otóż choć smok jest dość wredny
Na szczęście nie jest wybredny

Byleby płeć była żeńska
Nie roni potwora ni kęska
Nie wnika czy młode ma lica
Ni czy naprawdę dziewica

Dlatego (niech nikt się nie dowie)
Maleje teściowych pogłowie...
Że swoje smokowi oddali
Wielu po karczmach się chwali

Lecz rycerz – idealista
I myśl dlań taka nieczysta
By karmić teściową bydlaka
Nawet gdy podła jest jaka.

Miesiąca nie chciał poczekać
Choć mieli mu wiele przyrzekać
Miał złoto dostać, kamienie
Za jeszcze jedno karmienie

Bo podejrzewał nieładnie
Że mu z przeżarcia smok padnie
Gdy mu podrzucą przed lice
Wszystkie teściowe – dziewice...

W końcu dojechał pod górę
Gdzie mieszka bydlę ponure
I stanął naprzeciw jaskini
A smok już z łakomstwa się ślini

I wypadł i ryknął donośnie
A rycerz odkrzyknął radośnie
Twe życie dziś nic już nie warte
Za wszystkie dziewice pożarte!

Dopadł więc rycerz wnet smoka
Już strugą się leje posoka
Pryskają łuski i oczy
Łeb smoka po ziemi się toczy

Toczy się jeden i drugi
A rycerz już nie ma kolczugi
To dziura bracie na dziurze
Smok rżnie pazurami po skórze



I tak w zajadłej tej walce
Dwa życia się ważą na szalce
Aż w końcu już siły ostatkiem
Załatwił się rycerz z tym bratkiem

I omdlał...

A kiedy się zbudził
Niedługo swą chwała się łudził
Bo już jest przed sąd postawiony
Bo smok jest to rodzaj chroniony

Zagrożon jest wielce wymarciem
Więc darzy go Europa wsparciem
Z pozwania więc dziś ekologów
Miast smoków się tępi ich wrogów

I poszedł siedzieć w ciemnicy...
Mówiono zaś w okolicy
Że głupi, prócz ekorarogów
tez innych dorobił się wrogów

Co obstawiali giełdowe
Podwyżki cen na teściowe...
"Dramatem naszej epoki jest to, że głupota zabrała się do myślenia" Jean Cocteau

Offline Bloondyn

  • Post-man
  • *****
  • Wiadomości: 1183
Karczma pod ..Gitarą i piórem" wiersze różne!
« Odpowiedź #13 dnia: 18.10.2007 11:20 »
Ostatni bój  (wiersz  Villentretenmerth )

Na pobojowisku, krwią opitej ziemi
Stał elficki mąż wyczerpany
Na orczych twarzach wściekłość się mieni
Czemuż nie został śmierci oddany?

Dlaczego, mimo ran i rozpaczy
On stawia daremny opór?
Dlaczego na siłę wroga nie baczy?
Ni na miecz wraży, ni topór?

Stoi wśród ciał dumny i hardy
Bez szans i ratunku zostawiony
Niejeden pancerz orczy, choć twardy
Został przez niego w pył rozniesiony

Przyjaciół śmierć ma wciąż przed oczyma
Padli przed chwilą, wśród szczęku i wrzasku
A w sercu jego jest prawda jedyna
Nie dotrwa brzasku

Choć broń jego krwią orków skalana
I wielu on plugawe odebrał życie
I jemu rana niejedna zadana
Krew z niego wypływa skrycie

I już go hufiec orczy okrąża
I żywot jego tak długo pędzony
Do kresu swego zbyt szybko zdąża
On jednak z losem jest już pogodzony.

I ruszył na wroga, bez szans i nadziei
Na orków i śmierci swojej spotkanie
Wielu wrogów los elfa podzieli
Nim jego serce ustanie

Gdzieś smutno kiwając w niebiosach
Głowami swymi elficcy bogowie
Spojrzenia swe kierują na herosa
Miejsce dla niego jest już gotowe
"Dramatem naszej epoki jest to, że głupota zabrała się do myślenia" Jean Cocteau

Offline Bloondyn

  • Post-man
  • *****
  • Wiadomości: 1183
Karczma pod ..Gitarą i piórem" wiersze różne!
« Odpowiedź #14 dnia: 02.05.2008 19:41 »
Ostatnia noc wojownika  (wiersz autorstwa isril)

Niebo pęka w gromów szrankach

Błyska tarcza wodza
On także się boi...
Jednak jego postawa tego nie zdradza
Poważną minę mieć woli...
Błyskawicy niesie się krzyk

Miecz podnosi do boju
Hełm pociera nerwowo
Jego dusza nie długo podąży do zdroju
Do domu nie powróci już zdrowo...


Gwiazdy zachodzą na ciemnych blankach

A włócznia ciągle się śmieje...
Wraz z mieczem ciemności podległym
Wśród piękna elfów posoka się leje
Oddając cześć poległym...
Słońca nie będzie, księżyc zamilkł

Gwiazdy wolą przyglądać się spokojnie
Jak złoty włos w końcu podcięli
Jak upadł broniąc przyjaciół swych
broniąc tych...którzy zginęli...
"Dramatem naszej epoki jest to, że głupota zabrała się do myślenia" Jean Cocteau