Kinowe tłumaczenia - rzekomo robione przez "profesjonalistów" - dalekie są od ideału, a wiele z nich nawet w ułamku nie umywa się jakościowo do tych "amatorskich" z sieci. A dubbing dużych produkcji mimo wszystko stoi nadal na wysokim poziomie (choć po obejrzeniu "Prawdziwej historii Kota w butach" mam mieszane uczucia).
Byłem na Avatrze w 3D i powiem Ci, że czytanie w tym wydaniu rozprasza. A do tego momentami wręcz *****ne tłumaczenie potrafiło nieźle rozwalić klimat sceny. Jednak po "golibrodzie z Fleet Street" sądzę, że warto byś zaryzykował oryginalną wersję z napisami. I jakoś nie umiem sobie wyobrazić, który polski aktor dałby radę co najmniej dobrze podłożyć głos pod postać graną przez Johnnyego Deepa.