Autor Wątek: ,,Szczurza gawęda"Dostępność tematu od lat 15  (Przeczytany 4384 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Mścibór

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 296
    • http://www.asg.wieszowa.pl
UWAGA, JEŚLI MASZ MNIEJ NIŻ 15 LAT NIE MOŻESZ PRZEGLADAĆ TEGO TEMATU!!!

Jako iż zbiorowe opowiadanie przy piwie to najbardziej oblegany temat karczmy został stworzony nowy temat do waszej dyspozycji. Jego zasada tworzenia jest taka sama jak w,,Zbiorowym opowiadaniu przy piwie”, czyli jeden pisze a następny kontynuuje. Tym razem proponuje inny świat, w którym ma się dziać akcja opowiadania.

          Ludzkość targana konfliktami rozpoczęła szereg wyniszczających wojen. Następuje feralna noc 14 sierpnia 2020 roku zwana przez ludzi, którzy ją przeżyli,,Nocą diabelskiego uniesienia”. Po tej dacie zostają tylko nieliczne ośrodki ludzkie. Z wielkich aglomeracji miejskich zostały tylko zgliszcza. Prawo kodeksowe zostaje zastąpione prawem pięści. Przeżyją tylko najsilniejsi i najsprytniejsi. Ludzie żyją niczym szczury przeszukując zgliszcza budowli by znaleźć coś pożytecznego, walcząc o wodę i jedzenie. Jedno jest pewne słabi zginą...

Reszta pozostaje w waszej kwestii. Dobrej zabawy.
 8)
Każdy adept Taekwon-do zawsze będzie uczciwy i skromny w obliczu niesprawiedliwości bez strachu i wahania stanie po stronie prawdy, niezależnie od liczby i siły przeciwnika.

Offline Ner`zhul

  • Pości z rana i wieczora
  • *****
  • Wiadomości: 377
    • http://www.gwrota.com
,,Szczurza gawęda"Dostępność tematu od lat 15
« Odpowiedź #1 dnia: 22.11.2004 19:18 »
Dobra temat całkiem całkiem  :wink: To może ja zacznę tym razem :]

Jest 28 grudzień 2020 roku. Jest dobre 4 miesiące po "Nocy diabelskiego uniesienia". Nerman miał właśnie urodziny gdy nastąpiły pierwsze naloty atomowe. Wraz z rodziną przebywał w ich domu na przedmieściach Warszawy. Jedyne co pamięta z tej nocy to wyraźny dźwięk syreny alarmowej i głuche ogłosy wybuchów w oddali. Była godzina 22 gdy ojciec wpadł do domu, i krzyknął "Zaczęło się!!!! Musimy się ukryć!!"

Matka szybko wziąła całe jedzenie jakie mieli, Nerman zapakował discmana i podręczny notatnik elektroniczny i wybiegł za ojcem z domu.

 Schron był niedaleko cała rodzina tam już była. Nerman wchodząc oglądał się za Siebie i w pewnym momencie oślepił go błysk. On już wiedział co o jest. Widział ten złowieszczy błysk nieraz na filmach katastroficznych. Jednym ruchem zamknął i zablokował za Sobą klapę schronu atomowego, i zbiegł czym prędzej na dół z przerażeniem w oczach. Wszyscy poczuli wstrząs i falę gorąca. Siedzieli w schronie 4 miesiące, by poczekać aż promieniowanie opadnie. Wiedzieli, że promieniowanie opadnie do bezpiecznego poziomu dopiero za 50 lat, ale mieli w schronie skafandry i wiedzieli, że będą musieli się czym prędzej wydostać z tego rejonu.

Jest 28 grudzień 2020 roku. I właśnie Nerman wraz z całą rodziną owierają właz schronu. Pierwszy wyszedł na powierzchnie ojciec, reszta rodziny pytała się go czy coś widzi, on spojrzał się na nich przerażony i zaniemówił kiwnął tylko głową że nie, nic nie widzi. Chłopak wyszedł zaraz za jcem rozejrzał się wokoło i jedyne co zobaczył to wraki samochodów, zgliszcza budynków, mnóstwo ciał, które leżały bezruchu na ziemi a w oddali błysk ognia trawiącego całą ziemie...

Jedyne co przeszło Nermanowi teraz przez myśl było "Co teraz?"

Offline Bloody

  • Global Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 1343
,,Szczurza gawęda"Dostępność tematu od lat 15
« Odpowiedź #2 dnia: 22.11.2004 20:24 »
Od tego czasu minęło już 7 lat, oblicze całego świata zostało zmienione nie do poznania. Wszędzie tylko piasek i pył. Na horyzoncie od czasu do czasu pojawiały się ruiny miast, gdzie niedobitki wciąż starały się jakoś żyć, walcząć o przetrwanie. Ludzie juz jakby nie pamiętali tego jak było kiedyś, dostosowali się do świata jaki ich otaczał....

Tumany kurzu unosiły sie wokoło, a głośny warkot motorów roznosił się po po pustynnym terenie.  Kilkanaście maszyn jechało przed siebie, pozostawiając za sobą tylko ślady opon i kurz. Pośrodku nich jechał mężczyzna, który widać było przewodzil całej grupie. Był dobrze zbudowany, na sobie miał ubraną kamizelką bez rękawów. Jego twarz była zarośnięta krótką, ciemną brodą, lecz pomimo niej było widać długą szramę na policzku, pewnie po jakiejś walce ulicznej. Na głowie z kolei czerwony wojskowy beret z insygniami kapitana. Charakterystyczny warkot jego Harleya ukazywał klasę w całej grupie, gdzie reszta jechała z gruntu na gorszych mazynach.
- To jak kapitanie - krzyknął głośno jeden z mężczyzn do swego szefa, jego głos z trudem przedarł się przez owy warkot - zatrzymujemy się w tej mieścinie czy omijamy i jedziemy dalej?!!

"Kapitan" spojrzał na zarysowujące się przed nimi ruiny, a potem skierował swój wzrok na John'iego
- Zobaczymy jak podjedziemy, nie będziemy się cisnać przypadkiem w jakieś radioaktywne gów**, pojedziesz przodem i sprawdzisz.
John przytaknął i dodał gazu.
- Hej, Burak!!! - zawołała za nim kobieta o długich ciemnych włosach - tylko nie zapomnij wziąść licznik Gajgera, by sprawdzić radioaktywność, ostatnio zapomniałeś fiucie jeden - dodała na końcu z małym uśmieszkiem na twarzy.
- Anna ty sie nie wpier... chyba głupi nie jestem - krzyknał do niej rozłoszczony, ale jego słowa nie wiadomo czemu zostały skwitowane śmiechem całej grupy.

Po chwili wylonił się na czoło grupy, która przystanęła w odległości kilometra od ruin. Jego maszyna coraz bardziej zbliżała sie do do miasteczka. John zwolnił i przytknął sobie dłoń do czoła, zasłaniają świecące mu w oczy słońce. Ruiny wydawały się całkiem nie najgorsze, mozliwe że mogą tam mieszkać jacyś normalni ludzie, kto wie może i będzie tam jakis konkret burdel z nieskażonymi ciziami. Oblizał sie na samą myśl, ale nagle zauważył że przed budynkami stał jakiś mężczyzna. Wiatr powiewał jego długim szarym plaszczem, na głowie miał on kapelusz z rondem, w ręku trzymał winchestera a na jego piersi błyszczała wypolerowana gwiazda szeryfa...
Ten nasz świat to istny narreturn ;)

Offline Leliel

  • Nowy Forumowicz
  • **
  • Wiadomości: 10
,,Szczurza gawęda"Dostępność tematu od lat 15
« Odpowiedź #3 dnia: 23.11.2004 18:04 »
Obcy stał opierając się jedną ręką o biodro, drugą trzymając na pasie, przy którym wisiał zgrabnie umocowany Colt. Wpatrywał się w dal spod swego kowbojskiego kapelusza, rzucającego mu szeroki cień na twarz i chroniącego przez wszędobylskim słońcem i kurzem.

Wiatr wiał, hucząc głośno, pędząc przez wąskie przesmyki pomiędzy zniszczonymi ścianami, a nader wszystko, rzucał tumanami szarego pyłu, tak iż wciskał się nie tylko w oczy, ale nawet za ubranie. Upatrzył sobie kawał zeschłego, pokręconego w swym wyglądzie krzewu i pchał go bezlitośnie wprzód i wprzód.  Nieustannie nękane przez groźną przyrodę, pękające gałęzie uformowały, wirującą kulę pełną wystających cierni; wyraz bólu, w jakim umierała roślina. Groteskowa w dawnej swej chwale wytoczyła się zza załomu i przefrunęła obok harley’owca.

Obcy wypatrywał się w wielki tryumf natury nad rośliną. Krzak przetaczał się przez całą drogę dzielącą nieznajomych. W końcu zatrzymał się u jego stóp. Ten poprawił kapelusz i w agonii huku wystrzału, który przeszedł przez ruiny, dobijał obcasem jego resztki. Gdy echo ucichło, splunął na ziemię i wycedził przez zęby „nieznajomość prawa nie pozwala ci go łamać śmieciu”. Zza załomu wychynęli ludzie….

Dwie poczwary sunęły w kierunku martwego harley’owca. Wielka ziejąca czerwienią dziura w jego klatce piersiowej wyrzucała na czarny kombinezon kolejne strugi krwi. Leżący obok motor warczał jeszcze chwilę zagłuszając podchodzące stwory, jednak do czasu. W końcu umilkł. Bestia stanęła nad ciałem; bestia, która pewnie kiedyś była człowiekiem, teraz obrazowała sobą esencje odrazy. Odpadające kawały mięsa przyczepione do resztki ciała w prześmiewczy dla natury sposób demonstrowały, co może uczynić wojna. Stwór wyszeptał „to naassssa zzziemia, nie wooolno siieeeęęęę tu kręęcciiźźźćććć”. Stojący z tyłu obcy uniósł rondo kapelusza do góry i ukazał pobliźnioną twarz, zniszczoną przez trudy życia. Dorzucił „Taaa jest. A teraz ruszać dupy, zaraz zwali się nam tu reszta…”